W ramach projektu z Paulą Mroczkowską przeszłyśmy Piotrkowską do kamienicy pod numerem 62.
Kamienica Drünfeldów została wybudowana w 1885 roku.

Kiedyś tam się mieścił Powszechny Dom Towarowy, a następnie Handlowy Dom Dziecka.
Na pewno w dzieciństwie tam bywałam z mamą, ale w mojej pamięci to miejsce wiąże się z latami siedemdziesiątymi.
W opustoszałym prawie sklepie wchodziło się po drewnianych skrzypiących schodach do wielkiej hali sprzedażowej gdzie wisiały płaszcze Pierre’a d’Alby.

Tak ładnie brzmiało, po francusku. Ale to nie było nazwisko projektanta. To była marka, którą w Paryżu założył polski Żyd Zyga Pianko.
Zlecał szycie polskim markom, głównie „Corze”, ale i łódzkim zakładom włókienniczym. Nadwyżki i partie z felerem zostawały w Polsce, w tym w Łodzi

Z dumą się nosiło te trencze z metką Pierre d’Alby. Były tanie nawet jak na tamte czasy. Jakiś feler? A kogo to interesowało. Ja miałam ze trzy trencze. Jeden biały. Zamieniłam się w czasie ustnych matur z koleżanką Hanią na żółty.
Ale moim ulubionym był długi z drelichu, w kolorze ziemi. Zakładałam połę na połę i ściągałam się skórzanym paskiem z szafy ojca. Czułam się jak w Paryżu. 
Chociaż Paryż zobaczyłam wiele lat później.







Foto: Paula Mroczkowska.