Realizując dalszy ciąg projektu „Łódzkie modowe miejsca zapisane w mojej pamięci” (odsłona 4) pozostajemy na ulicy Piotrkowskiej.
Pod numerem 172/180 mieścił się salon „Mody Polskiej”. Ten dom mody znają chyba wszyscy. I wiele osób, szczególnie z mojego pokolenia, pamięta to miejsce.
Z „Mody Polskiej” miałam kilka rzeczy. Ale w pamięci zachowały się dwa płaszcze. Jeszcze w czasach studenckich mama wyciągnęła mnie na zakupy. Przyszłyśmy do salonu i kupiła mi piękny, wełniany płaszcz w kolorze wielbłądzim z szalowym dzianinowym kołnierzem. Przyszły do sklepu dwa takie płaszcze. Jeden czarny, niestety już go ktoś kupił, i drugi ten beżowy. Kupiłyśmy ten wielbłądzi. I co się okazało? Ten czarny trzy godziny przed nami kupiła moja bratowa. ????
Płaszcz nosiłam bardzo długo, nawet będąc w ciąży z pierwszą córką.



Drugi płaszcz, także wełniany, ciemnoszary, tweedowy kupiłam już z własnej pensji. Jaki był piękny. Długi, klasyczny. Po latach zrobiłam z niego i spódnicę i kamizelę, bo takie wspaniałe jakościowo ubrania szyła „Moda Polska”, jak również wspomniana wcześniej łódzka „Telimena”.





Obecnie w byłym salonie mieści się Bank Credit Agricole.
Foto: Paula Mroczkowska.