To słowa kolejnej członkini Wirtualnego klubu fashion50pluis – Iwony – szamanki bo tak się podpisała w mailu, który od niej dostałam.
Iwona nie prowadzi bloga, ale „tajemne sprawki mody” nie są jej obce. Ceni sobie niezależność, odwagę w kreowaniu własnego wizerunku, inność. Od zawsze była buntowniczką, outsiderką; w myśl zasady: „nie można mnie znikąd wykluczyć, bo nie szukam przynależności”.
„Wiek nie ma tu żadnego znaczenia – napisała Iwona – i choć odrobinę zmęczona życiem, wciąż mam w duszy skrzydła” 

No i jest jeszcze Łódź – rodzinne miasto jej mamy, a po części także i jej, bo tu się urodziła. Choć w głębi serca czuje się krakowianką (tam jest jej miejsce na ziemi), to wspomnienia związane z wizytami u dziadków, wędrówki śladami rodziny powodują, że Łódź wciąż jest jej bliska.
W tym roku w czerwcu Iwona skończyła 50 lat, a dokonało się w trakcie wakacyjnych wojaży po Mazurach., skąd pochodzą jej stylizacje.
Na pytanie, co znaczy dla niej moda odpowiedziała:
„Moda to sposób na wyrażenie siebie, na pokazanie przy pomocy faktury, formy, koloru tego, co nam «drzemie w duszy». Ubiór, makijaż odpowiednio dobrane, poprawiają moje samopoczucie, powodują, że czuję się atrakcyjna, czasami tajemnicza, a czasami zwyczajnie się pod nimi ukrywam 
Mam naturę kameleona, ale wyłącznie w kwestii fantazjowania na temat mody. Jestem odważna, stać mnie na założenie «szalonych» kreacji, jeśli tylko czuję się w nich wyjątkowa”.
