Męskie ego – „aleja włókniarzy” w Łodzi

Jestem z miasta włókniarek. Z miasta Łodzi. Tu się urodziłam, uczyłam, pracuję. Kocham to miasto.

A Łódź kobietami stoi. To one harowały przy maszynach włókienniczych. Między zmianami w fabrykach wychowywały dzieci i trzymały dom w ryzach. To one stworzyły to miasto – kapitalistyczne i socjalistyczne. One miały siłę. To właśnie łódzki strajk generalny na początku 1971 roku (a nie tragiczne wydarzenia grudnia 1970 roku w Gdyni i Gdańsku) zmusiły wycofanie się ekipy gierkowskiej z podwyżek cen)

I co? Łódzka bardzo ważna ulica nazywa się: Aleja Włókniarzy. Nie aleja włókniarek.

Natomiast włókniarki mają swoją książkę autorstwa Marty Madejskiej, „Aleja Włókniarek”.Okładka książki

8 marca 2011 roku, w Dzień Kobiet, właściciele łódzkiej Galerii Ikona, przygotowali akcję artystyczną – na tabliczkach z napisem Aleja Włókniarzy, od ulicy Liściastej do Bandurskiego, pojawiły się w tej samej szacie graficzne tabliczki z napisem Aleja Włókniarek (s. 11). Widzicie oczami wyobraźni miny kierowców przejeżdżających tą trasą? Bajka!

Chociaż na moment aleja włókniarek oddała hołd łódzkim włókniarkom, tym pracującym w XIX wieku i XX.

Co do nazwy ulicy – alei. Niech sobie będzie „Włókniarzy”. Gramatycznie poprawnie. Mówi się także często pani profesor, a nie pani profesorko, pani reżyser, a nie reżyserko itd. Ale wiedzcie włókniarze, że tu nie o was chodzi. Tu chodzi o kobiety.

Autorka, Marta Madejska, nie urodziła się w Łodzi tak jak ja. Przyjechała do Łodzi na studia w 2006 roku i tu została. Sięgnęła no naszej historii i dzięki temu powstała ta mądra publikacja.

Książka jest bardzo autentyczna. Powstała na podstawie archiwaliów i rozmów z kobietami z miasta włókniarek. Czyta się ją jednym tchem. Zagląda się w złe i dobre miejsca. Ale jest to nasza historia.
Ktoś mi powiedział, że to smutna książka. Dla mnie jest prawdziwa i piękna. I bardzo wszystkim ją polecam. Nie tylko mieszkańcom Łodzi. Znamy dzieje Warszawy, Krakowa. Poznajcie Łódź. Nie tylko przez pryzmat filmu „Ziemia Obiecana” Andrzeja Wajdy.

Wszystkim, którzy interesują się tkaninami i modą rekomenduję słownik terminów włókienniczych (s. 317). Wiecie co to jest krośniak lub nankin, albo dymka (rodzaje tkanin). No właśnie.

Polecam: M. Madejska, „Aleja Włókniarek”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, ss. 360.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>