To już nie żarty. Znowu przyszedł czas na ubieranie się na cebulę. Jedna warstwa, druga warstwa i jeszcze coś na to jako trzecia warstwa. I do tego szalik. Ubieram się ciepło, bo zrobiło się zimno.
Pokazuję i omawiam mój dzisiejszy zestaw. Zaczynam od zewnętrznej warstwy, czyli kamizeli od Jarosława Ewerta.


Gdybyście chcieli wiedzieć, mam siedem kamizel tego projektanta. Każda inna oczywiście, każda z innej kolekcji. I wszystkie noszę.


Pod nią bluza – Reserved – z wizerunkiem Stoczni Gdańskiej. Rysunek Agnieszki Nagórskiej. Pod bluzą też coś mam ciepłego, chociaż tego nie widać.




Dżinsy – Stradivarius.

Kowbojki – Zara.
Kolczyki od lat w mojej kolekcji.

Wszystkie zdjęcia: Pola Chrobot – Photopolka.
Ostatnio wyczytałam słynne norweskie przysłowie: Nie ma brzydkiej pogody, są tylko źle ubrani ludzie. Z czym najzupełniej się zgadzam. Nie narzekam, że przyszła jesień czy zima i jest chłodno. Po prostu wyciągam wełniany płaszcz oraz sweter z kaszmiru, w którym jest mi ciepło nawet jak na dworze temperatura jest na minusie.
Warto inwestować w droższe tkaniny bo będziemy czuli się w nich o wiele lepiej.
Zmienna pogoda, zmienna garderoba. Pozdrawiam