Kiedy widzimy piękną sukienkę, marynarkę czy wymarzoną torbę, nie mówiąc już o butach, nie pamiętamy o tym, że przemysł odzieżowy to jeden z największych trucicieli naszej planety. Wyprzedza go jedynie przemysł paliwowy.
O tym przecież już wiemy, mówimy, myślimy, ale zapominamy wtedy, kiedy tylko pojawia się słowo „wyprzedaż” (sale) i nasze szafy wypełniają się kolejnymi rzeczami.
O mało co postąpiłabym tak samo. Już na koniec wyprzedaży wpadł mi w ręce w znanej sieciówce bardzo piękny i tani płaszcz. Kupiłam go. W domu dopiero pomyślałam. Przecież ja mam ponad 30 wspaniałych płaszczy, większość od polskich projektantów. Każdy z nich ma swoją historię. Czy ja muszę kupować kolejny płaszcz z sieciówki. Przecież ja nie napycham szafy. Ja ją komponuję. Następnego dnia zwróciłam do sklepu zakup i postanowiłam pokazać Wam moje płaszcze raz jeszcze.

Dziś płaszcz Jarosława Ewerta z kolekcji wiosna lato 2018, inspirowanej Hollywood i latami pięćdziesiątymi i sześćdziesiątymi XX wieku. Pisałam o samej kolekcji i pokazywałam już płaszcz na blogu. Zobaczyłam go na żywo podczas kameralnego pokazu projektanta w kwiaciarni i kawiarni Bloom Box w 2018 roku (niestety już to miejsce nie istnieje). Po pokazie poszłam do Jarka Ewerta i płaszcz kupiłam. Jest to jeden jedyny egzemplarz na świecie.




Dziś do niego dobrałam wszystkie rzeczy z szafy:
Spodnie – Massimo Dutti.
Buty – Zara.

Torebka – CollarMe.
Kolczyki – moja kolekcja.


Pierścionek – Karina Krølak.
Wszystkie zdjęcia: Ewa Falczewska – Dihanea.
Mam kilka płaszczy i jest to idealne podkreślenie stylizacji.
A ja uwielbiam płaszcze
Pozdrawiam
Płaszcz ponadczasowy ale i bardzo modny. Coś na wyjątkowe okazje.
To prawda. Uwielbiam mieć takie perełki w swojej kolekcji. Pozdrawiam
Naprawde masz 30 plaszczy??! To czekam z niecierpliwoscia na kolejna odslone w tej serii. Ten jest czarujacy!
Naprawdę.
Będę je przedstawiać. Pozdrawiam