Pamiętacie moją czarną torbę w kształcie konia?
Wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że zbieram konie, ponieważ jestem koniem w horoskopie chińskim. I tak jak te konie, ciągle gdzieś pędzę – galopem.
Właśnie dostałam w prezencie młodszego konia – torbę. Tym razem czerwoną z czarnymi dodatkami. I dlatego uprzejmie donoszę, że mam już dwa konie.


Wielką mi ten prezent zrobił przyjemność.
Jeżeli jesteśmy już przy torbach to nie mogę pominąć jednego mojego zakupu. Jest to mała torebeczka, czarna naturalnie, w kształcie aparatu fotograficznego. Mieści się w niej komórka, jedna chustka do nosa i 100,00 zł w papierku oraz karta kredytowa (także jedna :-)).
W ten sposób powiększyła się moja kolekcja toreb, o której pisałam w trzech odcinkach – 1, 2, 3.

świetna na torebka – aparat!
A moja Mama twierdziła,że buty i torebki są jak lekarstwo.Własna matka mnie zdemoralizowała! Pozdrawiam
Krystyna
Jak to miło, że są jeszcze takie kolekcjonerki jak Ty.Ostatnio mam wrażenie, że kobiety przestają się ubierać,a torby i torebki noszą do momentu aż w nich dno odpadnie lub zamek odmówi współpracy.Twoje torebki są jak Ty -mają poczucie humoru .i jeszcze trochę do powiedzenia .Pozdrawiam i lecę po nowe buty, które upatrzyłam sobie dwa dni temu!-tak długo wytrzymałam.
Krystyna
O jaki miły komentarz. Ty, Krysiu, chociaż rozumiesz co to pasja. Jak to mówiła Ania z Zielonego Wzgórza, jesteś moją bratnią dyuszą. Buty to zawsze dobry pomysł. Pozdrawiam Jaga