Trochę Was zaniedbałam, drodzy Czytelnicy mojego bloga.
Od miesiąca jestem w wirze remontu. Głowa zajęta zakupami, ale budowlanymi.
Dobrze, że lubię samą czynność zakupów, bo nie dałabym rady jeździć od sklepu do sklepu i kupować, kupować. Nowych stylizacji brak, bo wszystko prawie mam pochowane w pudłach.
Chociaż dobrze, że „brygada A”, czyli panowie od remontu nie odłączyli mi Internetu. Wyraźnie im to zaznaczyłam.
Ale widać już światełko w tunelu, czyli koniec tego bajzlu.
Jeszcze piętrzą się kartony, kosze i paczki, ale powoli urządzam się na nowo.
Oby zdążyć przed Fashion Week, który zaczyna się w tym tygodniu, bo inaczej nie będę miała się w co ubrać. 


Widzę’ że parkiet udało się pięknie dopracować- a nie mówiłam?-„pojemniki” na książki chyba też trafiłam, jak widzę. Glazura wygląda dobrze- warto było pobiegać.
pozdrawiam
Krystyna
Parkiet jest bielony lakiero-bejcą, która mi poleciłaś. Oj warto było pobiegać za tym wszystkim. Ile razy byłam w Castoramie, Ikei i innych „salonach” – nie zliczę. Pozdrawiam Jaga