Ostatnio byłam w kilku sieciówkach i się przestraszyłam ilością ciuchów.

A przecież wszyscy wiemy, że przemysł odzieżowy jest jednym z najszybciej rosnących największych trucicieli planety. W tej chwili to drugi największy niszczyciel środowiska. Wyprzedza go jedynie przemysł paliwowy.
Nadprodukcja przeraża. Przynajmniej mnie. Czy nasza planeta to wytrzyma?
Kiedyś mieliśmy duży szacunek do ubrań, ale odkąd sieciówki z ubraniami, zaczęły mnożyć się jak grzyby po deszczu, sytuacja się zmieniła.
Zalewają nas kolejne fale ubrań, zwane kolekcjami, do produkcji których wykorzystywany jest między innymi plastik i hektolitry wody.
Kupowanie leży w naszej naturze, i to jest prawda, ale kupujmy mniej i mniej produkujmy. Dopiero gdy przychodzi czas wyprzedaży widać ile ubrań pozostało z tych kolekcji. Stoją całe szeregi jednakowych butów, wieszaki i stoły uginają się od podobnych rzeczy.
Wiele marek ostatnio deklaruje szacunek dla ekologii, mówi o zrównoważonym rozwoju itd. Ale nie bardzo widać zmiany. Co się dzieje na przykład z niesprzedanymi rzeczami? Recykling starych ubrań jest bardzo drogi. Czy sieciówki z tego korzystają?
Jedno jest pewne. Tracimy rozsądek gdy widzimy i czytamy jedno słowo – SALE, wyprzedaż. Słyszałam rozmowę dwóch klientek, które przekonywały się nawzajem, że trzeba coś kupić, bo cena jest o 57 procent niższa. A może by tak kupić to co jest potrzebne? W szafie na pewno można znaleźć coś podobnego. Może nawet z metką?
Nie twierdzę, że nic nie kupuję na wyprzedaży. Jedną, dwie rzeczy, które uzupełniają moją kolekcję z przyjemnością nabędę. Ale jest to zakup przemyślany, który służy mi na lata. A wiecie z moich postów, że ubieram się w swoje ulubione rzeczy, które mam w szafie. Bo żaden wstyd zakładać te same rzeczy więcej niż jeden raz.
Zakupy trzeba robić z głową. Zawsze nowy ciuch się przyda do garderoby.
Trzeba komponować szafę, a nie ją napychać. Pozdrawiam
Ciuchów nigdy dość, zawsze coś nowego się przyda do garderoby.
„Co za dużo, to niezdrowo”. Do ciuchów też się to odnosi. Pozdrawiam
Pani pracuje w Massimo…Co Pani mówi swoim klientkom? Odradza im Pani zakup, ze względu na dobro planety?
Doradzam dobry zakup. Taki, który nie jest na jeden raz. Natomiast, jeżeli klientka w czymś wygląda źle, odradzam, lub proponuję coś innego. Gdybyśmy na siłę „wpychały” kientkom zakup, tylko dla samej sprzedaży i zysku, nie przyszłyby kolejny raz do sklepu. Kiedy moja stała klientka przymierzała się do zakupu sweterka, przypomniałam jej, że miesiąc wcześniej kupiła podobny. Podziękowała mi za przypomnienie
Może dlatego mamy stałe kientki, bo traktujemy je poważnie. Rozmawiamy także na tematy ekologii i materiałów. Zauważam, że są bardzo świadome tego co dzieje się w przemyśle modowym. Nie chodzi przecież o to żeby nie kupować, ale kupować świadomie.