„Zakupowy detox”

Ostatnio spojrzałam na jeden z moich pokoi. Jest to w założeniu sypialnia z wieszakiem na podręczne ubrania, manekinem, sekretarzykiem itd. (no i łóżkiem oczywiście).

Przeraziłam się, bo na pustym wieszaku zrobił się tłok.1

Manekin ledwo stoi.2

Kolczyki nie mieszczą się na miejscach dla nich przeznaczonych, a torby są w pudłach pod łóżkiem.3

4

5

Stop! Chyba zwariowałam.

Jakiś czas temu w Dzień Dobry TVN, redaktor Dorota Wellman poruszyła temat: czy da się nie kupować przez jeden rok? To byłaby dla mnie terapia szokowa, która skończyłaby się tragicznie.
Ale tak pomyślałam – a może zrobię sobie taki „detox zakupowy” przez jeden miesiąc?

Tak postanowiłam. Sierpień miesiącym wolnym od kupowania dóbr. Jedzenie będę oczywiście kupować. Również środki czystości i higieny osobistej. Bo żyć trzeba.
Ale ani jednego ciucha, butów, kolczyków i torebki, ostatnią zakupiłam 31 lipca. :-)

Trzymajcie za mnie kciuki.
Jak złamię postanowienie, to się przyznam bez bicia.

PS. Potem przejdę do oczyszczenia szafy. :-)