pożyczonego? To nie ta okazja. To tylko wpis na bloga, a nie ślub. 

Coś starego (jeśli starością można nazwać): tunika Y-3 Yohji Yamamoto. Od dwóch sezonów w mojej szafie. Prezent od przyjaciela, który wie że uwielbiam tego projektanta.






Bawełniane spodnie z haftem angielskim – Zara. Dzięki dziurkom jest chłodniej.


Torebka – Przywara Strzałka.

Coś nowego, a wręcz najnowszego: naszyjnik i kolczyki – Karina Krølak.

Naszyjnik/kółko projektantka zrobiła z okazji piętnastej rocznicy pracy twórczej. Była to seria kółek w różnych kolorach. To różowe, transparentne otrzymałam w prezencie. Kolczyki – origamii – moja miłość.
Pożyczonego nic nie mam. Nie pożyczam do sesji żadnych ubrań. Pokazuję zawsze to co mam w szafie, czyli jak chodzę ubrana na co dzień. Taka jest idea mojego bloga. Nie raz jestem w jakimś butiku, który przedstawiam, przymierzam pewną rzecz i jestem w niej fotografowana, ale nie zawsze ją kupuję, więc nie ma jej w stylizacjach.
Dodatkowo – sandały Mango – widzieliście już na moim blogu.
Okulary z nakładką przeciwsłoneczną – Solano.
Pierścionek – Cacko.jewels.

Wszystkie zdjęcia: Ewa Falczewska – Dihanea.
Piękny manicure. Kolor świetnie pasuje do biżuterii i zestawu.
Dziękuję. Przekażę mojej pani od paznokci. Pozdrawiam
Nie sposób nie zgodzić się z mottem bloga. Moda modą, ale liczy się styl, a pani go ma!
Bardzo dziękuję. Pozdrawiam
Tak właśnie czułem, że kolczyki i naszyjnik nie są „kupne”. Wyglądają świetnie, aż szkoda, że byłą to seria limitowana.
Bardzo lubię oryginalną autorską biżuterię, a twórczość Kaniny Krølak śledzę i kupuję od lat. Pozdrawiam