Dłuższy i jaśniejszy dzień. To prawda. Ma się ku wiośnie. Chociaż zima nie daje za wygraną. Ale to jej ostatnie podrygi.
Dlatego ja już lekko-wiosennie się przyodziewam.

Kurteczka – xiufeilina



Kołnierz zamiast szalika – Reserved
Na głowie – jedwabna chusta – wyrób własny.
Chusta ma ponad trzydzieści lat, a uszyłam ją sama z milanowskiego jedwabiu. Osoby z mojego pokolenia pamiętają zakłady jedwabiu w Milanówku. Mam nadzieję.
W sklepach można było nabyć tzw. „odrzuty z eksportu”. Ja z każdej kwartalnej premii (bo takie kiedyś były) kupowałam sobie jedwab i coś tam szyłam, np. spódnice. Jakoś się wyglądało.
A ta spódnica – Zara
Torba – Bags by Lenka
Rękawiczki – H&M
Buty – Bagatt
Wszystkie zdjęcia: Pola Chrobot – Photopolka.
Wow! Brawo za połączenie spódnicy o tej długości z płaskimi bucikami!
Bardzo lubię oryginalne, wyjątkowe rzeczy jakie jak ten żakiet-kurtka. Podoba mi się całość szalenie. A w czasach Milanówka mnóstwo babek było projektantkami i często wykonawczyniami swoich strojów. Wystarczyło „dopaść” i „upolować” fajną tkaninę, dzianinę, włóczkę lub skórę. Wiele ubrań wykańczało się ręcznie, który to proceder uprawiam do dziś. Moje młodsze koleżanki są zdziwione, że tak można i że wygląda to profesjonalnie. Mimo posiadania podstawowych maszyn szwalniczych podszywam, podwijam, naszywam z użyciem igieł tradycyjnych. I jestem z tego dumna. Serdecznie Panią pozdrawiam i kibicuję.