Z cyklu „czwartkowe płaszcze”, płaszcz nr 21 – Del Cane.

Trzecią dziesiątkę moich płaszczy prezentowanych w cyklu „czwartkowe płaszcze” rozpoczyna długi płaszcz z gotowanej wełny od polskiej marki stworzonej przez pasjonatów mody i designu – Del Cane. Wiosną noszę go na koszulę, zimą na ciepły sweter. Luźny, wygodny. No i czarny. Zajmuje ważne miejsce w mojej kolekcji.








Plaszcz jest super. Pozwole sobie na mala dygresje; obserwuje z duma rozwoj polskich marek odziezowych (mieszkam we Wloszech) i co mnie czesto zastanawia i drazni to nazwy. Czesto nazwy polskich firm nawiazuja do slow wloskich, w dodatku ecale nie tak rzadko widze naprawde dziwne twory jezykowe. W tym przypadku mamy psa, nie wiem czy jest to taki dobry pomysl na firme ciuchowa, ale moze zalozyciel firmy tak bardzo kocha zwierzeta? No moze, tylko „del” stawia psa w dopelniaczu, wiec nazwa marki brzmi „Psa” ?
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam