Nie chodzi o dyskusję na temat skutków ocieplenia klimatu. To ja „globalnie” ocieplam swój wizerunek. Zewnętrzny. Bo moja dusza jest zawsze gorąca, bez względu na porę roku. Serce zresztą także.
Przecież za chwilę wiosna (choć mrozy przed nami). Trzeba się otworzyć na jej przyjście.
Mam na sobie kilka warstw, ale bez puchówki, kożuszka, płaszcza itd. Pokazuję i omawiam tylko widoczne elementy stroju.
Fragment białej koszuli zwany białą koszulą – Eva Minge, Femestage. Prezent od św. Mikołaja, o którym donosiłam uprzejmie, jak zawsze zresztą, w poście. Na to ukryty sweter.
Czarna kurteczka z grubego drelichu zamiast marynarki – Rowk.

Spodnie – Wall Off. Wspomniałam o nich w poprzednim poście podczas prezentacji „zimówki” (czytaj – zimowe zestawienie). Na górze – a la bryczesy – dół wąski.

Czapka (zawsze ciepła, żeby mi rozum nie zmarzł), buty – Zara.
Biżuteria – Zosia Lisiewicz (kolczyki), Mokave (pierścionki).
Wszystkie zdjęcia: Pola Chrobot – Photopolka.
Witam , kurteczka i kolczyki super , mam dużo białych „koszul-bluzek” bardzo je lubię . Jak zwykle wyglądasz cudownie
Bardzo dziękuję. Pozdrawiam
Niesamowite kolczyki , fantastyczna biała koszula i rewelacyjna kurteczka – mogłabym przygarnąć bez zająknienia
Cała stylizacja jak zwykle ciekawa . Bez czapy globalne ocieplenie byłoby bardziej widoczne a cała stylizacja nabrała bardziej wiośnianej lekkości
Tak czy inaczej jest super . Pozdrawiam 
Czapka musi być. Dla stylizacji
Pozdrawiam