Ostatnio widzieliście mnie w zieleni, żółci, czerwieni czy granacie.
Dziś powrót do mojej ukochanej czerni.
No ale czerń to przecież nie kolor, tylko styl.

I tak – czarna plisowana spódnica – Bynamesakke.


Kurteczka czarna – Rowk.

Czarny naszyjnik, który spełniać może rolę szala, pagonów, czy co tam wymyślicie – Jarosław Ewert (dawna kolekcja).

Kolczyki, nie są czarne – moje zasoby.
Okulary – Solano.

Torebka także nie czarna – Reserved.

Buty czarne – Venezia.

Wszystkie rzeczy, które dzisiaj prezentuję, pochodzą z głębi mojej szafy.
Wszystkie zdjęcia: Ewa Falczewska – Dihanea.
Bardzo podoba mi się przełamanie tej stylizacji dodatkami. Tu perełki, tam mocny akcent kolorystyczny w postaci torebki, i z pozornie najprostszej stylizacji świata robi się bardzo modowy look.
Bo dodatki dodają pazura każdej, nawet najprostszej, stylizacji. Pozdrawiam
Masz rację, różne kolory mają swoją energię, ale jednak dla mnie czarny jest jedyny i niepowtarzalny. W nim czuję się naprawdę sobą.
Rozumiem i popieram. Pozdrawiam