Tak było. Zaproszono mnie do programu Pytanie na Śniadanie w TVP2, o czym Wam uprzejmie i lojalnie doniosłam.

Oglądaliście, przynajmniej wielu z Was, bo dostałam mnóstwo „lików”, komentarzy i gratulacji, co znaczy, że wstydu moim Czytelnikom nie przyniosłam. A tremę miałam wielką. Ci, którzy nie oglądali, mogą zobaczyć program tutaj:
http://pytanienasniadanie.tvp.pl/18306992/jaga-moda-nie-pyta-o-wiek
Ale od początku. TVP ma siedzibę w Warszawie, więc musiałam tam dojechać dzień wcześniej – z Łodzi. I tu pierwsza miła niespodzianka. Pociąg jechał już 1 godzinę 50 minut, a nie jak w zeszłym roku do 2 godzin i 20 minut. Idzie lepsze 
W stolicy musiałam odwiedzić jeden sklep, którego w Łodzi nie ma, a mianowicie COS. Tam też są wyprzedaże, więc „przeleciałam” wieszaki z adnotacją SALE i wypatrzyłam jedwabną, czarną bluzkę za połowę ceny. Grzech nie kupić – pomyślałam – i kupiłam. Kiedyś mnie w niej zobaczycie.
Potem był spacer po mieście i obiad w super restauracji o nazwie Aïoli.
W poniedziałek skoro świt pobudka i do telewizji. Odwiozła mnie córka. 
Tu po wejściu do budynku, siedziby redakcji PnŚ, jeszcze przed przekroczeniem bramek i wjechaniem tymi wielkimi schodami na pierwsze piętro. Mam na sobie kurtkę Jarosława Ewerta i nabłyszczane spodnie Magdy Hasiak.
A pod kurtką – wystroiłam się w koszulę Kas Kryst. W uszach kolczyki Muru Buru.
Troszkę czekałam w pokoju dla gości i na wizję.

Spotkała mnie wielka niespodzianka. Na temat moich stylizacji, które prezentuję na blogu, wypowiedziała się sama Agnieszka Ścibior – redaktor naczelna Vivy Mody. Miłośnikom mody nie muszę rekomendować Vivy Mody. Od kiedy w 2010 roku Agnieszka Ścibior została redaktor naczelną tego kwartalnika, Viva Moda stała się najlepszym magazynem modowym w Polsce. Ja czytam ją od deski do deski, oglądam stylizacje wiele razy i zawsze czekam na nowy numer. Nie dziwi nikogo więc fakt, że gdy zobaczyłam panią redaktor, która zgodziła się przejrzeć moje stylizacje i je omówić, serce zaczęło bić mocniej.


Mogę powiedzieć, że miłe słowa pod adresem blogowych stylizacji dodały mi skrzydeł.
Po programie była jeszcze sesja zdjęciowa z bardzo miłym fotografem i koniec mojej wizyty na Woronicza, w siedzibie TVP.
Będąc w Warszawie nie mogłam potem odmówić sobie wizyty w showroomie Goshico.


Kilka moich znajomych Pań nosi kuferki Goshico o nazwie Flowerbag z linii Sote. Wymyśliłam, że ja też taki chcę.
No i co, mam – kuferek czarno-szary z bordowymi, skórzanymi rączkami.
No cóż wszystko się kończy, moja wizyta w Warszawie także. Córka poszła do pracy, a ja pojechałam do Łodzi, która przywitała mnie słońcem. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 
