Przez całe życie gromadzimy „dobro wszelakie”. Między innymi biżuterię. Nazbieramy kolczyków, wisiorków, broszek, pierścionków. Gdzie to trzymać?
Ja przechowuję biżuterię w kilku miejscach, gdzie tylko mogę.
Kolczyki wiszące trzymam na „złotym” drzewku. Na nim wieszam także część naszyjników.
Kolczyki – sztyfty zazwyczaj przechowuję w kuferku z Promod.
Na broszki, przypinki, zegarki mam starą, odrestaurowaną drewnianą szkatułkę, skórzaną walizeczkę, lub kuferek po kosmetykach Marca Jacobsa.

Niezależnie od tego wieszam korale, łańcuszki, wisiorki np. na popiersiu, nawet na manekinie.
Przeczytałam w „Wysokich Obcasach” (sobotni dodatek do „Gazety Wyborczej” z 28 lipca 2012, nr 30 (865), s. 32–36) tekst Urszuli Jabońskiej pt. „Zminimalizowani”, czyli o ludziach, którzy cały dobytek mieszczą w jednej walizce. Przykładem może być Leo Banauta, autor bloga mnmlist.com, który w 2007 r. miał 42 przedmioty, w tym: klucze, dowód osobisty, obrączkę, 2 notatniki Moleskine, rower, kask, buty do biegania, japonki, martensy, sandały, po 3 pary: dżinsów, innych spodni, koszulek z długimi rękawami, 13 koszul, 5 T-shirtów (wiedziałam, że ciuchy są najważniejsze :-)), pasek, golarkę, szczoteczkę do zębów i krem do golenia. Rok później zmniejszył jeszcze swój „asortyment”. Zaraził tysiące ludzi ideą pozbywania się nadmiaru rzeczy. Nawet ja zaczęłam się zastanawiać, czy nie „wykasować” np. części biżuterii (może malutkiej cząstki się pozbędę), ale jeszcze poczekam.
Dlatego zwracam się do Was – jeżeli macie ciekawe sposoby na przechowywanie biżuterii, to podpowiedzcie proszę zdesperowanej fashion50plus!





