Ostatnio spojrzałam na jeden z moich pokoi. Jest to w założeniu sypialnia z wieszakiem na podręczne ubrania, manekinem, sekretarzykiem itd. (no i łóżkiem oczywiście).
Przeraziłam się, bo na pustym wieszaku zrobił się tłok.
Manekin ledwo stoi.
Kolczyki nie mieszczą się na miejscach dla nich przeznaczonych, a torby są w pudłach pod łóżkiem.


Stop! Chyba zwariowałam.
Jakiś czas temu w Dzień Dobry TVN, redaktor Dorota Wellman poruszyła temat: czy da się nie kupować przez jeden rok? To byłaby dla mnie terapia szokowa, która skończyłaby się tragicznie.
Ale tak pomyślałam – a może zrobię sobie taki „detox zakupowy” przez jeden miesiąc?
Tak postanowiłam. Sierpień miesiącym wolnym od kupowania dóbr. Jedzenie będę oczywiście kupować. Również środki czystości i higieny osobistej. Bo żyć trzeba.
Ale ani jednego ciucha, butów, kolczyków i torebki, ostatnią zakupiłam 31 lipca. 
Trzymajcie za mnie kciuki.
Jak złamię postanowienie, to się przyznam bez bicia.
PS. Potem przejdę do oczyszczenia szafy. 