Showroom i inne wrażenia z 11. edycji Fashion Week Poland

To już druga edycja, kiedy FashionPhilosophy Fashion Week Poland odbywał się w nowym miejscu – hali targowej Expo.

Majowy swhowroom był dla mnie kompletną klapą. Po raz pierwszy nic nie kupiłam, bo nie było co. Ostatni – ciut lepszy, chociażby dlatego, że znalazłam tu ulubionych projektantów, których nie było poprzednio :-) .

Zaprezentuję Wam to co mnie zainteresowało.

Stoisko Jarosława Ewerta. To tam zrobiłam wielkie zakupy, o których już donosiłam.Jarek Ewerrt

Jarek Ewert 2

Stoisko Odio i Jakuba Pieczarkowskiego, jak zawsze kolorowe i interesujące.Odio i Jakub Pieczarkowski

Odio i Jakub Pieczarkowski2

Aleks Kurkowski – o projektantce i jej kolekcji już pisałam na blogu.Aleks Kurkowski

Aleks Kurkowski2

Stoisko NON. Piękne czarne (!) ponadczasowe projekty wykonane z australijskiej 100% wełny, ale szyte w Polsce zachwyciły mnie całkowicie. Projektantka w kamizeli własnego pomysłu. Non

Stoisko Reinkreacji. Projektantki słynące z szarości i czerni, specjalnie na Fashion Week Poland przygotowały czerwone, kraciaste ponczo.Reinkreacja

Reinkreacja2

Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko marki Hultaj Polski, której mottem jest: „Obudź w sobie Hultaja. Wyróżnij się z tłumu”. Jak widać, projektantki w sposób wyróżniający się promowały swoje kreacje.Hultaj Polski

Widziałam bardzo ciekawą biżuterię. Niektóre marki odwiedziły Fashion Week Poland nie pierwszy raz.

Shambala – to marka Agnieszki Więckowicz. Biżuteria która łączy srebro z tkaniną. Szczególnie kolczyki przypadły mi do serca.Shambala

Marka Detox Design z Krakowa, prezentuje bardzo ciekawe rozwiązania naszyjników i bransolet w jednym. Dosłownie z bransolety można zrobić naszyjnik i odwrotnie.Detox Design

Pierścionki z wymiennymi „oczkami” to pomysł projektantów z marki fruit BIJOUX.

Źródło zdjęcia

Źródło zdjęcia

W samym końcu showroomu spotkałam bardzo młodych projektantów, których biżuteria mi się podobała i dlatego uznałam, że należy o nich wspomnieć:

Michał Włodarczyk – Jewelry DesignMichał Włodarczyk

Adam Kaczmarek – Jewelry

Źródło zdjęcia

Źródło zdjęcia

Małgorzata Geisler – Mag Crafts Jewellery

Źródło zdjęcia

Źródło zdjęcia

Niestety ten showroom, nie wzbudził entuzjazmu części projektantów, którzy twierdzili, że było mało ludzi jak na taką imprezę.

Jestem zakochana w modzie i własnym mieście. Zawsze byłam dumna, że Fashion Week Poland odbywa się w Łodzi. Byłam…, i to bardzo odpowiednie słowo.

Co się stało z Fashion Week Poland?

Jak czytam wypowiedzi organizatorów, byli dumni, że zamiast celebrytów przyjechało dużo zagranicznych buyerów i przedstawicieli również zagranicznej prasy – jakiej? Można wejść na odpowiednie WWW, które organizatorzy nawet podlinkowali i zobaczyć.

Ale, przypominam, że to był Fashion Week Poland. I tu powinniśmy gościć dużo polskich przede wszystkim projektantów. Brak celebrytów tragedią nie jest, (chociaż świadczy o małym zainteresowaniu imprezą), ale brak polskich znanych projektantów na święcie polskiej mody – to już tak. Nie było chociażby MMC, faworyta każdej poprzednich edycji. Całe szczęście, że mogłam obejrzeć ciekawe pokazy kilku innych projektantów, o których pisałam w poprzednich postach (relacja 1, relacja 2).

Dużo mniej przyjechało dziennikarzy modowych, co było widać. A Ci co byli, nie zawsze elegancko traktowano.

Widziałam, bo siedziałam stosunkowo blisko, jak znani komentatorzy mody, zostali „wyproszeni” z miejsc w pierwszym rzędzie (a siedzieli tam na każdym pokazie), aby mógł zasiąść sam organizator, mimo że w moim rewirze, w rzędzie pierwszym były dwa wolne miejsca. Osoby te opuściły pokaz (całe szczęście wrócili na następne). Tak się tego wstydziłam, że spotkało ich to w Łodzi, że musiałam o tym napisać, ku przestrodze.

Stoisko Elle, patrona miedialnego, w poprzednich edycjach tętniące życiem było martwe. Redakcja nie ufundowała nawet swojej nagrody.

Warunki pokazów w ramach Off Out of Schedule fatalne dla projektantów, modelek i widowni.

O modelkach mogliby powiedzieć projektanci, ja przemilczę.

Hala Expo, mimo że warunki wystawiennicze ma wspaniałe, nie sprzyja atmosferze Fashion Week Poland.

Niewątpliwie zaszkodziło wydarzeniu także ujawnienie na krótko przed pokazami zakulisowych kłopotów (głównie finansowych) organizatorów. Trzeba o tym mówić, bo Miasto Łódź inwestuje w każdą edycję 1 mln zł z publicznych pieniędzy, tylko szkoda, że to nie miało miejsca dużo wcześniej.

A co jest najgorsze, organizatorzy nie wyciągnęli znowu żadnych wniosków. Słyszałam wypowiedź, pełną zadowolenia, głównego organizatora, że 11. edycja Fashion Week Poland to wielki sukces. „Gratuluję” braku krytycyzmu.

Po tych słowach, już chyba nie dostanę akredytacji jako „blogger” w następnej edycji FWP, ale i tak przyjdę na pokazy kolekcji moich ulubionych projektantów. Bo to jest święto mody i to jest najważniejsze.blogger