Jak wspomniałam w poprzednich postach, mam wiele płaszczy od polskich projektantów i kilka z sieciówek. Bo dlaczego nie? Ten żółty płaszczyk kupiłam w Zarze, w Galerii Łódzkiej (sklep już nie istnieje) w 20116 roku podczas ostatnich wyprzedaży. Wisiał jeden jedyny. Rozmiar XL. Akurat dla mnie, bo uwielbiam oversize’owe fasony. Kolor daje do wiwatu. Bardzo lubię ten płaszcz. Noszę go z paskiem, lub bez paska, a do szarości sprawdza się na medal. Pokazywałam go oczywiście na blogu, skąd pochodzą dzisiejsze zdjęcia. Jest nadal ozdobą mojej szafy, co udowadniam na ostatniej prezentacji. 







