12. edycja Fashion Week Poland już za nami. Odbyła się w nowym miejscu, bardzo miłym miejscu, o którym pisałam w jednym z poprzednich postów. Wszystkie pokazy Off Out of Schedule, Studio i Designer Avenue odbywały się pod wspólnym dachem, a między nimi umiejscowił się showroom.

Foto: Łukasz Szeląg. Źródło zdjęcia.
Jeżeli ktoś myśli, że będę jęczała i narzekała na Fashion Week Poland, bardzo się myli. Uczestniczę w Fashion Weeku bo na każdą edycję dostaję akredytację, dzięki której mogę oglądać pokazy najnowszych kolekcji. Widzę dobre i złe strony tej imprezy, ale dość mam krytykanctwa. Owszem brakuje mi udziału znanych marek i nazwisk polskich projektantów i bardzo ubolewam nad tym, że impreza modowa która przetrwała 6 lat i ma w nazwie przymiotnik Poland nie jednoczy świata mody w Polsce, a go dzieli. Nie miejsce tu na roztrząsanie przyczyn, bo to być może temat rzeka, ale wiem jedno: w najbardziej kłótliwych rodzinach przychodzi czas świąt, gdzie zakopuje się topór wojenny. Marzy mi się, żeby tak stało się i ze świętem mody w Polsce.
Brakowało mi także obecności opiniotwórczych dziennikarzy prowadzacych własne blogi modowe, jak np. Tobiasza Kujawy czy Harel, których relacje, często ostre, ale rzetelne i ciekawe uwielbiałam czytać. Chociaż dobrze, że przyjechał Michał Zaczyński i o kolekcjach kilka tekstów się ukazało. Projektanci przygotowują się do pokazów przez parę miesięcy, jest to ich ciężka praca i przykro jeżeli mało kto o nich wspomni.
Brakowało mi także obecności ciekawie ubranych ludzi jak Macademian Girl, Joanna Horodyńska czy wspomniany Tomasz Kujawa. Między pokazami można ich było spotkać także w showroomie. Mam nadzieję, że coś się zmieni na kolejnej 13. edycji. I nie bójcie się proszę tej „13”. Ja mieszkam na 13 piętrze i żyje mi się całkiem szczęśliwie.
A teraz zapraszam na krótką, wybiórczą relację z showroomu.
Odwiedziłam oczywiście stoiska moich ulubionych łódzkich projektantów. U Jarka Ewerta kupiłam czarną kamizelę.

Jarosław Ewert na swoim stoisku

Ja na stoisku Jarka Ewerta w nowej kamizeli od projektanta i koszuli Marty Sidoruk. Torba – bags by lenka.
Byłam u Reinkreacji.

Ja i Kasia z Reinkrewacji. Foto: Archiwum Reinkreacji.

Kasia, ja i pan Marcin w kurtce od Reinkreacji. Foto: Archiwum Reinkreacji.
Żółta kutka w ważki przyciągnęła mnie na stoisko Marty Kuszyńskiej.


Projektanci w showroomie: Marta Kuszyńska i Jarosław Ewert. Źródło zdjęcia.
Ciekawą propozycję toreb z drutu przedstawiła Agnieszka Kwiatkowska – „dedeca”.

Jak sama mówi: „Dedeca, to przedmioty, które ręcznie wyplatam z drutu stalowego: ocynkowanego – dla miłośników błysku i surowego – który z czasem rdzawo się przystraja”.

Agnieszka Kwiatkowska
Jeśli już jestem przy torbach, to duże wrażenie na mnie zrobiły projekty Joanny Kruczek.


Szczególnie spodobała mi się złota torebka ze skóry w kształcie piłki baseballowej. Na zdjęciu trzyma ją projektantka.

Joanna Kruczek
Dzięki temu, że TVN był patronem miedialnym 12. edycji Fashion Week Poland, swoje stoiska w showroomie mieli finaliści pierwszej edycji Project Runwey: Jacob Birge

Jacob Birge na swoim stoisku.


Lilian Prym na swoim stoisku.


Maciek Sieradzky na swoim stoisku.
Maciej Sieradzki i Jacob Birge przedstawili swoje kolekcje w ramach Designer Avenue, u Lilian Prym można było podejrzeć zwiastun nowej kolekcji na stoisku. Zapowiada się bardzo ciekawie.
Atmosfera miejsca sprawiła, że czas spędzony na Fashin Weeku był dla mnie bardzo udany.