Nie lubię marznąć. Jedynym sposobem aby przetrwać mróz i wiatr, jest ubrać się na cebulkę. Zajmuje to trochę czasu, ale trudno.
Dzisiaj bardzo jestem „otulona”. Co mam pod widocznymi ubraniami to moja słodka tajemnica. A to co widać, przedstawiam.
Czerwona, ciepła bluza – eppram. Prezent od św. Mikołaja, o czym uprzejmie już donosiłam. Bluza jest na tyle obszerna, że zmieści się pod nią to i owo.


W komplecie są równie ciepłe i obszerne rękawice na sznurku, które pomieszczą wszelkie moje duże pierścionki.



Płaszcz z gotowanej wełny – del cane.




Spodnie – Studio B3. Kalosze ze skóry – Massimo Dutti.


Torebka – Przywara Strzałka.

Czapka – I Love Goshka. Kolczyki – moja kolekcja.


Wszystkie zdjęcia: Ewa Falczewska – Dihanea.