Tak myślę, po co nam te wiosenne rzeczy w szafie, kiedy końca zimy nie widać. Nawet mój optymizm legł pod śniegiem.
Dochodzę do wniosku, że tylko klasyczna marynarka podratuje mój nastrój, bo można pod nią założyć i jedwabną bluzkę i bawełniany t-shirt, a człowiek nie zmarznie. Niestety na to jeszcze należy koniecznie nałożyć kurtkę lub płaszcz, szal, czapkę itd., czyli to co zawsze. Ale mam nadzieję, że nadejdzie czas, kiedy będzie można pochodzić jedynie w marynarce, jako wierzchnim okryciu.
Pokażę Wam więc moją marynarkę vintage, kupioną w ulubionym przeze mnie Fashion Freaku. Oto czarna marynarka Ralpha Laurena z ozdobnymi, malowanymi klapami.
Marynarka jest w idealnym stanie, a ja lubię takie modowe okazje zakupić!

