Ostatnio moda czesto gości w wielu salach muzealnych. W tym, w łódzkich muzeach.
W Łodzi w maju 2014 r., w Centralnym Muzeum Włókiennictwa, miała miejsce wystawa pt. „Elegancja Francja. Z historii haute couture”, o której uprzejmie donosiłam w poście, a w środę 18 marca br. Muzeum Miasta Łodzi udostępniło „Łódzkie mody. Moda i akcesoria stroju XIX–XX w.”


Co do tytułu. Zakres czasowy XIX–XX w. potraktowany został ciut obszerniej niż pokazywane eksponaty. Jak wiadomo wiek ma 100 lat, natomiast nie było na wystawie mody lat 40., mody PRL, czy kolejnych dekad. Ale mnie to nie przeszkadzało, bowiem suknie końca XIX w. i początku XX w. były naprawdę piękne.

Natomiast przymiotnik „łódzkie mody” mnie zastanowł. Czy na pewno te stroje dotyczą tylko łódzkiej mody? Jak wiadomo ówczesne modnisie korzystały z międzynarodowych katalogów mód, wyjeżdżały do Paryża itd, a w Dom Braci Jabłkowskich działający w Warszawie sprowadzał materiały właśnie z Łodzi.
Obecnie, być może, badania socjologiczne jeśli byłyby prowadzone, wykazałyby różnice w ubiorze między miastami i regionami. Pamiętam takie czasy w XX w., czasy w których należało wykazać się inwencją modową, bo w sklepach nic nie było ciekawego, że łódzka „moda uliczna” była najlepsza w kraju. A tak się działo m.in. za sprawą jedynego wówczas w Polsce wydziału projektowania ubioru Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie ASP), której studentki swoimi kreacjami dawały przykład tzw. ulicy. Również tu w Łodzi, „rzucano” do sklepów „odrzuty z eksportu” po które przyjeżdżały kobiety z całego kraju. Ale to inny temat.
Czy na przełomie XIX i XX w. można tak zdecydowanie na przykładzie zdjęć i wycinków prasowych określić styl Łodzian? Rzecz dyskusyjna. Ale w końcu nie bądźmy drobiazgowi.
Na wystawie, której kuratorem był dr Łukasz Grzejszczak, znalazło się bardzo wiele ciekawych eksponatów, wypożyczonych z muzeów i kolekcji prywatnych, które pokazane były tematycznie: np., stroje letnie i sportowe wraz z parasolką i rakietą tenisową, a nad nimi zdjęcie ówczesnego kortu tenisowego i strojów tenisowych,





stroje na podróż wraz z kuframi i pudłami,

bielizna nocna i akcesoria do mycia, czesania i innej intymnej toalety,




bielizna dzienna.


Bardzo ciekawe były torebki, rękawiczki, biżuteria czy buty z epoki.
Wykończenia sukien, płaszczy rewelacyjne. Można się na nich wzorować.

Każdy eksponat był bardzo rzetelnie opisany.
Wystawie towarzyszy podobno mała publikacja, ale niestety, Muzeum nie zorganizowało miejsca gdzie można ją kupić, a te klika, które wyłożono w celach promocyjnych, zabrano natychmiast. Nie miałam szans.
Wystawa jest godna polecenia. Nie tylko może zainteresować miłośników mody czy tkanin, ale jak już kiedyś napisałam: bez względu czy się interesujemy modą czy nie, jest to nasza historia.
Wystawa będzie czynna do 3 maja br.