Weekend upłynął pod hasłem mody. Bowiem w łódzkiej Manufakturze od piątku do niedzieli odbyła się już po raz ósmy impreza modowa Manufaktura Fashion Week/Fast Fashion. 
Już przed wejściem młodzi ludzie zapraszali na Fashion.
Wewnątrz budynku przywitały gości wspaniałe konstrukcje modowe, szkoda tylko, że nie podpisane czyj to projekt i wykonanie. Również w informacji nikt nie umiał mi powiedzieć, kto jest autorem tych „rzeźb”.
W przeciwieństwie do Fashion Week Poland, który jest imprezą zamkniętą, gdzie wejść można za okazaniem biletu lub specjalnych wejściówek (dla vipów, gości i akredytowanych dziennikarzy lub blogerów), Manufaktura Fashion Week jest imprezą otwartą dla wszystkich którzy modą się interesują i tych, którzy przyszli po prostu na zakupy i zostali na pokazach, wykładach czy warsztatach. Zainteresowanych było wielu.
Na parterze w części handlowej Manufaktury (bo Manufaktura to nie tylko zakupy, ale cały kompleks restauracji, pubów, muzeów, jest też kino i dyskoteka) ustawiony był wybieg dla modelek prezentujących kolekcje firm modowych. Jedną z nich była marka Manila Grace.
W przerwach odbywały się wykłady czy prelekcje – tu np. o mojej ulubionej czerni.
W specjalnej sali projektanci pokazywali na warsztatach jak przerobić podkoszulkę czy ozdobić torbę, lub zrobić biżuterię.
W S IVORY STORE można było obejrzeć nowe kolekcje i spotkać projektantów, których kreacje są tam prezentowane.
Poznałam duet projektantów Pierzchalska & Milczarek.
Tu projektantka prezentuje mi płaszcz, którym bardzo się zainteresowałam.
Przyuważyłam także interesującą kurtkę z pianki Moniki Kubatek.
W Manufakturze, na okres jednego miesiąca, otwarty został pop up store Łukasza Jemioła. 
Ponieważ pogoda była piękna, można było opuścić pokazy i przenieść się do ogródka na małe co nieco, szczególnie, że restauracje kusiły rabatami.
Jak zwykle można było tam spędzić cały wolny, weekendowy czas :-).









