Ochłodziło się 
Temperatura spadła z 35oC do 27oC. Można było nawet założyć dżinsy i o dziwo, od razu nie przykleiły się do nóg. Do nich włożyłam kolejną białą koszulę. Koszula dobra jest zawsze i na wszystko. Nie masz co na siebie włożyć – załóż koszulę. Nie masz co założyć pod sweter – włóż koszulę. Do marynarki, do spodni, spódnicy – załóż koszulę itd.
Moja koszula od Dvorus ma podwójny przód, a spinki do mankietów zrobione są ze śrub.
Przez zbluzowany w połowie przód można przeciągnąć pasek.
Żółty pasek ze skóry – Wrangler
Znane Wam z innych postów kolczyki – NN
Gdyby ktoś nie poznał lub nie wiedział, zdjęcia zrobione zostały na ulicy Piotrkowskiej. Mojej ukochanej ulicy mającej 4,2 km, wokół ktorej rozbudowywało się miasto. Ja się na niej wychowałam. Nie w rozumieniu bezdomności, rzecz jasna, ale kulturowym.
Mieszkałam od urodzenia na jednej z bocznych ulic od niej wychodzących. Od Piotrkowskiej dzieliły mnie tylko cztery domy.
Do szkoły podstawowej chodziłam lub jeździłam, bo wówczas po Piotrkowskiej jeździły autobusy, w kierunku Placu Niepodległości, który zamyka ulicę, do liceum w kierunku Placu Wolności, który otwiera Piotrkowską. Wracałam zawsze pieszo przypatrując się ludziom, kamienicom, sklepom. Kiedy wyszłam z domu rodzinnego przeniosłam się dwie przecznice od niego i teraz mieszkam siedem domów od Piotrkowskiej. Myślę, że po tym wyjaśnieniu nie dziwi Was moja wielka miłość do tej ulicy, która w ostatnim czasie tak wypiękniała, że serce się raduje.
A z tyłu za mną jedzie riksza – charakterystyczny dla Piotrkowskiej pojazd.
Wszystkie zdjęcia: Photopolka



