Każdy najskromniejszy ciuch można „podrasować” dodatkami, jak mówiła Carrie Bradshaw w filmie „Seks w wielkim mieście”. Chodzi naturalnie o torebki, ewentualnie kapelusze (jak ktoś lubi), okulary, biżuterię no i buty.
Ja mam ich skromnie – 48 par (liczyłam :-)), i marzę o kolejnych.
Mam swoje typy, bo buty muszą być wygodne, muszą mieć coś w sobie no i muszą ładnie wyglądać na nodze (mojej nodze).
Dlatego ja nie noszę butów na wysokim obcasie, bo nie umiem w nich chodzić. I jestem już w tym wieku, że nie muszę się tego uczyć. Miałam kiedyś dwie pary szpilek. Tych wyższych nie założyłam ani razu i oddałam w dobre ręce. Drugie, niższe, miałam może trzy razy i wystawiłam z innymi rzeczami.
Nie noszę kozaków – bo nie lubię i nie dobrze w nich wyglądam. Mam jedne, sięgają za kolano, ale rzadko w nich chadzam.
Więc jakie buty lubię?
Lubię buty typu męskiego. Na przykład:
Zamsz łączony z lakierowaną skórą – Gino Rossi
Simple
Widywałyście mnie w różnych stylizacjach w tych butach.
Lubię buty na koturnach
„Żelazka” – Simple (stylizacja w poście)
Lubię buty na małych obcasach, płaskie czółenka, buty do kostek, szerokie sandały i kalosze.
Czerwone czółenka – Venezia (już także Wam się w tych butach pokazałam)
„Złote” czółenka – Vero Moda Outlet
Na pokazach mody zawsze przypatruję się butom. Pokażę Wam kilka moich typów na wiosnę 2013. I nie dam sobie wmówić, że kobieta wygląda kobieco tylko w butach na szpilach.
Vivienne Westwood, wiosna 2013
Prada, wiosna 2013 (pisałam o kolekcji Prady w jednym z moich postów)
Céline, wiosna 2013 (buty pokazałam w jednym z moich postów)
Zdjęcia z pokazów kolekcji wiosna 2013 ze strony style.com



















