Moje futro udaje ssaka drapieżnego z podrodziny kotów zwanego rysiem.
Jest miękkie jak futerko kota. Ale spieszę uspokoić wszystkich miłośników zwierząt. To jest sztuczne futerko z Reserved.
Wiecie, że od dawna wręcz namawiam do niekupowania nowych ubrań. Doczekaliśmy takich czasów, że nadmierna konsumpcja jest passé.
Lansuję hasło: bądź oryginalna – nie chodź na zakupy, zajrzyj w głąb szafy. Noś to co już masz.
I pokazuję na blogu stylizacje skomponowane z rzeczy z mojej szafy.
Wiadomo jest ogólnie, że sięgamy jednak po nowe, bo to nasza słabość, ale… jak powiedziała Vivienne Westwood: „Kupuj mniej, wybieraj mądrze”. I to jest moje hasło na 2020 rok. Nie wypycham szafy. Ja ją tylko komponuję.
Od bardzo dawna marzyło mi się sztuczne futerko. Ale te, które spotkałam na swojej drodze, były sztywne, ciężkie lub drogie. Więc jak na wieszaku z wyprzedażą w Reserved zobaczyłam „rysia”, dokonałam jego zakupu za całe 79,99 zł. Zastrzegam. To nie jest zakup na jedno wyjście.




Natomiast znacie wszystkie pozostałe elementy stroju.
Spodnie – Pudu Joanna Weyna.




Czapka – H&M.

Kolczyki – Pull & Bear.

Torebka – Goshico.

Buty – Reserved. Zauważyliście, że w moich lakierkach odbija się błękit nieba? 



Wszystkie zdjęcia: Pola Chrobot – Photopolka.