Kiedy zakładamy na siebie codziennie różne części garderoby, nie zastanawiamy się nad tym, skąd się wzięły na tym świecie. A ich historie są często bardzo ciekawe.
Na przykład rajtuzy, naszła mnie taka refleksja na ich temat przy ich wciąganiu.

Źródło zdjęcia
Nazwa rajtuzy pochodzi od niemieckiego słowa Reithose . Oznaczała długie, obcisłe spodnie kawaleryjskie z XIX wieku, często zapinane na guziki na całej długości zewnętrznych szwów na nogawkach.
Takie rajtuzy nosili m.in. polscy żołnierze epoki napoleońskiej i oficerowie armii Królestwa Polskiego.
Ale rajtuzy były znane już wcześniej. Henryk Sienkiewicz w ostatnim tomie „Potopu” (rozdział XII) pisał:
„Witemberku nieboże,
Lepiej zmykaj za morze
Jak zając!
Bo gdy sypną się guzy,
To pogubisz rajtuzy,
Zmykając!”
Rajtuzy to przestarzała nazwa, chociaż jej się potocznie także używa. Dzisiaj na rajtuzy mówimy rajstopy. Okrywają one nogi od stóp do pasa. Od XX wieku głównie nosimy je my, kobiety, chociaż mężczyźni nam chyba pozazdrościli i zaczynają tworzyć wersje dla siebie.

Źródło zdjęcia
Bo rajstopy nie tylko chronią przed zimnem, ale ulepszają krążenie krwi i przede wszystkim dają poczucie komfortu.
Współczesna ich forma bardzo się upowszechniła w latach sześćdziesiątych XX wieku, kiedy w modzie pojawiła się mini spódniczka (1965 r.).

Źródło zdjęcia
Nie bez znaczenia jest fakt, że rajtuzy poprawiają wygląd naszych nóg, maskują niedoskonałości.
Dziś rajstopy są codziennym elementem każdej damskiej garderoby. Mogą być cienkie (od 3 den), lub bardzo grube (100 den), cieliste lub kolorowe, gładkie lub wzorzyste, z połyskiem lub bez, wyszczuplające i pogrubiające, prześwitujące i kryjące. Te ostatnie polecam szczególnie paniom 50plus.
Ja lubię rajstopy grube, kryjące czarne lub kolorowe, co niejednokrotnie pokazywałam w stylizacjach na moim blogu.



