Ileś lat temu, w czasach nudnej, szarej mody, każdy z nas tuż przed Gwiazdką myślał, żeby tylko nie skarpety pod choinką… obciach. 
Ale świat się zmienia, więc i podejście do skarpet się zmieniło. Dziś piękne, kolorowe skarpetki mogą być ozdobą każdej stylizacji stylowej kobiety lub mężczyzny. Ja także je noszę.
Kiedy zobaczyłam pewną parę ( tę powyżej) od TAKAPARA, wpadłam w zachwyt.
Mikołaju, Mikołaju!!! Ja chcę taką parę skarpetek.
TAKAPARA to skarpetki – do wyboru, do koloru. Czarnobiałe i chromatyczne. Wzory geometryczne. I nie tylko.

Źródło zdjęcia: takapara.com
Skąd nazwa polskobrzmiąca marki, wbrew trendom w nazewnictwie, adekwatna do produktu?
Bo to „taka para skarpet, bo można nosić dwie różne skarpety; taka para ludzi, bo skarpetki pasują i takiej i takiej parze; i oczywiście taka para do działania, bo jest moc”.
Pomysł stworzenia marki TAKAPARA zrodził się w czerwcu 2015 roku, w Łodzi, w Off Piotrkowska Center i jest – jak mówi twórca i projektant marki, Łukasz Milanowski – owocem spotkania dwóch światów: uśpionej potrzeby tworzenia i korpo-zmęczenia.
Marka w Łodzi powstała i w Łodzi działa.
A dlaczego Łódź? Bo Łukasz jest z Łodzi, i to miasto go kręci. Mnie też.
Zamiast produkować w Chinach lub Turcji (pewno taniej), produkuje lokalnie, wspiera gospodarkę i redukuje bezrobocie (ktoś przecież musi to robić – mówi dowcipnie Łukasz).
Jako lokalna patriotka popieram tę filozofię całym sercem.
Te piękne, super jakościowo wykonane skarpety projektowane są w Łodzi, a produkowane w najbliższej okolicy Łodzi. Nawiązują nie tylko do tradycji włókienniczej miasta, ale i do sztuki awangardowej, która znalazła miejsce w łódzkim Muzeum Sztuki.
Logo marki inspirowane jest alfabetem Władysława Strzemińskiego.
Łódzkie ulice stały się inspiracją nazw poszczególnych wzorów skarpet. Na przykład moja para to „Zawiszy 80 m.4”.


Wiecie dobrze, że gdy coś mi się podoba to pokazuję, opisuję i polecam. Bez obciachu.