Filmowe spotkania z Yves Saint Laurentem

Wczoraj kupiłam nowy numer „Elle” wraz z filmem na DVD Bertranda Bonello – „Sain Laurent”. Ponad pół roku temu, w kinach wyświetlany był inny film także o „geniuszu, który rzucił świat mody na kolana” w reżyserii Jalila Lesperta pt. „Yves Saint Laurent”.

Dwaj reżyserzy – Jalil Lespert i Bertrand Bonello – wpadli na ten sam pomysł realizacji filmu o projektancie w tym samym czasie.

Ale tylko jeden z nich otrzymał „błogosławieństwo” Pierra Bergé, przyjaciela i partnera Yves Saint Laurenta, który związany był z projektantem przez pięćdziesiąt lat zarówno prywatnie jak i zawodowo, a który teraz zarządza spuścizną po YSL. Był nim Jalil Lespert.

Źródło zdjęcia

Źródło zdjęcia

Film powstawał pod czujnym okiem Bergé, ale dzięki temy w filmie mogliśmy podziwiać oryginalne kreacje Laurenta. Podobno na planie, gdzie one występowały, nie wolno było nic jeść, pić, ani palić papierosów. Niestety film skupiał się na biografii projektanta i jego ciemnej stronie życia oraz na roli jaką w istnieniu Laurenta odegrał Bergé, a nie na najważniejszych etapach związanych z projektowaniem. A mnie tego brakowało.

O ile film Jalila Lesperta widziałam na kinowym ekranie, to produkcji Bonello nie widziałam. I dlatego czym prędzej wczoraj obejrzałam.

Żródło zdjęcia

Żródło zdjęcia

Film Bertranda Bonello obejmuje tylko 10 lat z biografii projektanta, od 1965 do 1976 roku. Co prawda jest to czas wielkich sukcesów Yves Saint Laurenta w świecie mody, ale jednocześnie czas wielkich porażek w życiu osobistym. I na tym skupił się reżyser opisując „najmroczniejsze zakamarki biografii bożyszcza świata mody”. Tu już cenzury Pierra Bergé nie było. Film pokazuje nie tylko uzależnienie projektanta od środków odurzających, ale w odważnych scenach orgii seksualnych jego uzależnienie od seksu. 

Po obejrzeniu naszła mnie refleksja. Niestety presja zaprojektowania i przygotowania czterech kolekcji w ciągu roku (dwie prêt à porter i dwie haute couture) zrobiła swoje. Nie każdy wrażliwy twórca jest na to odporny. Takie przypadki znamy w świecie mody i dziś.

Film Bertranda Bonello również pozostawił mnie, miłośniczkę mody, z niedosytem. Jeszcze mniej było w nim mody, chociaż jak mówi sam reżyser „zbudowaliśmy atelier, w którym naprawdę uszyto kostiumy, a dialogi wypowiadają [w filmie] prawdziwe krawcowe”.Okładka filmu

Więcej o twórczości Yves Saint Laurenta jako projektanta mówi film dokumentalny, o którym pisałam swojego czasu w poście, pt. „Szalona miłość – Yves Saint Laurent”, którego reżyserem jest Pierre Thoretton, a który oparty jest w dużej mierze na materiale archiwalnym.

Żródło zdjęć

Żródło zdjęć

Tłem akcji są przygotowania do aukcji wspólnej kolekcji Pierra Bergé i Yves Saint Laurenta, którą tworzyli przez lata, a którą po śmierci projektanta Bergé postanowił sprzedać.

Obrazy m.in. Picassa, Marisse’a, Mondriana, antyki, chińskie rzeźby z XVII wieku, i inne przedmioty, wszystko zostało wystawione na aukcji zorganizowanej przez dom aukcyjny Christie. W filmie pokazana jest także sama aukcja, która została okrzyknięta „aukcją stulecia”.

PS. Informacja dla babć 50plus. Nie oglądajcie filmu Bertranda Bonello z małymi wnukami. Mogą przestraszyć się dorosłego życia.