To był cudowny weekend, mówię o tym ostatnim, który minął. Przyjechała do mnie córka z… torbą darów. Główny prezent, bo imieninowy, przeznaczony był dla jej siostry, a mojej starszej córki, dwa kolejne – dla mnie.
Kiedy córki były małe a jedna z nich miała urodziny lub imieniny, druga dostawała zawsze prezent pocieszenia. Jak widzę, role się odwróciły i teraz ja dostaję prezenty pocieszenia :-).
Są to absolutnie unikalne i ekstrawaganckie „naszyjniki” firmy projektanckiej ALOTRO.
Prezent 1.
Kryza z cienkiego filcu, czyli okrągły kołnierz rodem z XVI i XVII w., „fałdowany” poprzez zagięcia i przeszycia, który można nosić na dwie strony.
Ja założyłam go do białej koszuli i czarnych lejących spodni.
Koszula – Tatuum
Torebka – Silkwear
Pierścionek – Karina Królak, Avangarda
Prezent 2.
Naszyjnik, lub jak kto woli kołnierz, z czarnej gumy. Od razu mi się spodobał. Świetny pomysł.

Założyłam go do hybrydycznych leginsów, czarnej podkoszulki i białych butów.
Hybrydyczne leginsy z kolekcji „Iluzjon” – Anna Wiszniewska
Podkoszulka – Promod
Torebka – Solar
Jak dobrze mieć córki, które zawsze wiedzą co mi kupić i zawsze dobrze trafiają. Moja koleżanka ma dwóch synów i kiedy ja pod choinkę dostałam buty (piękne czerwone lakierki), ona siodełko do roweru. Siodełko to przecież też ważny prezent, bez niego jest chyba ździebko niewygodnie :-).





