W ostatnich latach zapanowała moda na wspominanie mody i designu z czasu PRL.
I słusznie, bo w tamtych czasach, gdzie wszystko było podporządkowane „jedynie słusznej idei”, która nakazywała ignorować wszelkie trendy płynące z Zachodu, mimo wszystko mieliśmy wspaniałych projektantów, a inwencja „ulicy” na ubieranie się zasługuje na podziw.

Moda
fot. Andrzej Wiernicki
Źródło zdjęcia
Ile trzeba było inteligencji i wyobraźni, aby tak obrócić „kota ogonem”, żeby decydenci wydali pozwolenie na działanie.

Źródło zdjęcia
Takim przykładem była Moda Polska, czyli państwowe przedsiębiorstwo, które w czasach PRL miało status instytucji wzorniczej. Działało w latach 1958-1998. Ponieważ Moda Polska należała do Chambre Syndicale de la Haute Couture, otrzymywała zaproszenia na pokazy paryskich projektantów oraz wykroje ich projektów, tzw. papier patrons. W Modzie Polskiej powstawały ubrania, które miały służyć za wzór dla zakładów przemysłu odzieżowego, a także kolekcje handlowe, które trafiały do salonów Mody Polskiej w całym kraju.

Jeden z salonów Mody Polskiej, foto: Marcin Dobrzański
Źródło zdjęcia
Pisałam kiedyś w poście o Modzie Polskiej i jej twórczyni – Jadwidze Gabowskiej – na marginesie artykułu, który ukazał się z „Wysokich Obcasach”, dodatku do „Gazety Wyborczej”.

Jadwiga Grabowska
Foto: Cezary Langda/PAP
Źródło zdjęcia
Polecałam na blogu także książkę „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL” Aleksandry Boćkowskiej, w której autorka poświęciła więcej niż kilka słów o naszym pierwszym domu mody.
A ostatnio przeczytałam „Sekrety modnych pań”, czyli wspomnienia Jerzego Antkowiaka spisane przez Barbarę Żmijewską, a wydane w 1993 roku przez Wydawnictwo Twój Styl, którą to pozycję gorąco polecam.
Wspomnienia Jerzego Antkowiaka oddają całkowitą prawdę tamtych lat, a przy tym podane są w tak zabawny i dowcipny sposób, że przy czytaniu ich wybuchałam głośnym śmiechem. To nie były czasy, gdy można było wejść do hurtowni tkanin włoskich, czy dodatków, skór itd. i kupić to co pasuje do wizji projektanta. Wszystko trzeba było zdobyć i to za zgodą ministerialnych urzędników. Jak to robiono i co z tego wynikało, jakie wspaniałe kolekcje wówczas powstawały, właśnie można przeczytać w tej książce.

Modelki Mody Polskiej
Źródło zdjęcia
Również dowiadujemy się z pierwszej ręki o pokazach kolekcji wielkich projektantów w Paryżu, bowiem Jerzy Antkowiak w nich uczestniczył i o pierwszych polskich modelkach.

Jerzy Antkowiak z modelkami Mody Polskiej, 1967, Warszawa. Fot.: Tadeusz Rolke
Źródło zdjęcia
Projektant wspomina także o nieudanych swoich kolekcjach i mówi o błędach jakie w stylu popełnialiśmy wtedy i o braku tolerancji na inny wygląd niż „ogólnie” przyjęty.
Na przykład projektant opowiada: „W tych czasach, kiedy eksperymentowało się z nowymi gatunkami tkanin, palnąłem sobie ceratowy płaszcz do ziemi. Kiedy pierwszy raz przedefilowałem w tym przyodziewku po peronie kolejki w Komorowie, zrobiło się takie zamieszanie, że kolejka odjechała o niewłaściwej godzinie. Tylko, że ja byłem już uodporniony na uwagi typu: ‘Z Tworek się urwał’ (kolejka z Komorowa do Warszawy jedzie właśnie przez Tworki, gdzie mieści się duży szpital psychiatryczny)” [s. 185].
Taki brak tolerancji dla inności niestety pokutuje do dzisiaj, a mamy XXI wiek, rok 2015.
Zgadzam się z Jerzym Ankowiakiem co do braku orientacji w sprawach stroju. Wiele osób bowiem złe i nieodpowiednie odzienie tłumaczy tym, że nie zna się na modzie i nią się nie interesuje.
Projektant powiedział: „Brak orientacji w sprawach stroju to luka w wykształceniu. Jeśli znamy się na polityce, komputerach, samochodach, rasach psów, to trzeba się także dowiedzieć, jakie tkaniny nadają się na garnitury dzienne, jakie na popołudniowe. Jaki krawat do nich przystoi i jakiego koloru muszka. Należy także wiedzieć, że na wielki wieczór nie nosi się szarej flaneli tylko smoking” [s. 187].
Taką wiedzę także powinny mieć kobiety, które niestety nie zawsze wiedzą co kiedy i gdzie wypada założyć.

Logo Mody Polskiej autorstwa Jerzego Treutlera
Źródło zdjęcia
Książka jest bogato ilustrowana rysunkami projektów i zdjęciami.
Wierzcie mi, jest to świetna literatura na wakacje: J. Antkowiak, „Sekrety modnych pań, spisała B. Żmijewska, Warszawa 1993, ss. 100 (+ wkładka).
Polecam także o modzie w PRL:
artykuł Aleksandry Boćkowskiej, „Jerzy Antkowiak. Pieszczoch z Mody Polskiej”, wyborcza.pl/DUŻY FORMAT,
książkę Agnieszki L. Janas, „Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku”, Bosz, Olszanica 2014, ss. 184, o której pisałam w pewnym poście,
film dokumentalny TVP 1 – „Szafa polska 1945-89”.

Źródło zdjęcia